Już dziś 2.12.2025 Trybunał Konstytucyjny podejmie decyzję, która może mieć ogromny wpływ na właścicieli działek w całej Polsce. Chodzi o odpowiedź na pytanie, czy przedsiębiorstwa energetyczne oraz Skarb Państwa miały prawo nabywać przez zasiedzenie możliwość korzystania z prywatnych gruntów – mimo że nigdy nie przeprowadzono formalnych procedur wywłaszczeniowych. Skala problemu jest ogromna, bo – jak zwraca uwagę Agnieszka Ryznar, prezes zarządu Votum Odszkodowania – może on dotyczyć nawet około 20 milionów działek, na których stoją urządzenia przesyłowe powstałe często jeszcze w epoce PRL.
Tło sprawy – infrastruktura ze starych czasów, współczesne problemy
Wiele linii energetycznych, gazociągów czy ropociągów budowano w latach 60., 70. i 80., gdy przepisy dotyczące własności prywatnej były inne. Aż do 2008 r. polskie prawo nie znało pojęcia „służebności przesyłu”, czyli formalnego prawa przedsiębiorstw do korzystania z czyjejś działki w celu poprowadzenia sieci.
W praktyce korzystano więc z rozwiązań zastępczych – decyzji administracyjnych albo przepisów o służebności gruntowej. Ten drugi sposób był wielokrotnie kwestionowany, ale Sąd Najwyższy dopuścił go w uchwale z 2003 r. Od tamtej pory sądy wielokrotnie uznawały, że firmy mogły zasiedzieć takie prawo, nawet jeśli właściciel przez lata nie miał świadomości, że jego nieruchomość została obciążona.
Dlaczego sprawa trafiła do TK? Wątpliwości sądów
Sądy w Grudziądzu i Brodnicy, kierując pytania prawne do TK, wskazały, że dotychczasowa linia orzecznicza może naruszać konstytucyjną ochronę własności. Ich zdaniem trudno uznać, że właściciele działek mieli realną możliwość obrony, skoro ani oni, ani same przedsiębiorstwa nie byli świadomi obowiązywania tak skonstruowanej służebności.
Sędzia z Grudziądza podkreślił, że dynamiczna interpretacja SN – zastosowana do infrastruktury budowanej w ramach elektryfikacji kraju – może naruszać zasadę zaufania obywatela do państwa oraz zakaz nadawania prawu wstecznej mocy.
Głos Votum Odszkodowania – skala problemu i konsekwencje dla obywateli
Agnieszka Ryznar, prezes Votum Odszkodowania, podkreśla, że mówimy o problemie o nieporównywalnej skali:
– Infrastruktura przesyłowa znajduje się na milionach nieruchomości. Właściciele w ogromnej części nigdy nie otrzymali żadnej rekompensaty. Jeżeli TK uzna, że zasiedzenie nie mogło nastąpić, właściciele zyskają realną szansę na odszkodowania i uregulowanie swojej sytuacji prawnej – wskazuje Ryznar.
Ryznar zwraca uwagę, że obecność słupów czy rur na działkach powoduje poważne ograniczenia: spadek wartości gruntu, zakaz zabudowy, a także konieczność tolerowania wejścia ekip technicznych czy wycinek drzew.
Jej zdaniem:
– Ten wyrok może otworzyć drogę do ujednolicenia standardów i zakończenia wieloletnich sporów pomiędzy mieszkańcami a firmami przesyłowymi. Jednocześnie może on wywołać lawinę roszczeń, ponieważ skala zaniedbań z przeszłości jest gigantyczna.
Według różnych szacunków roszczenia tylko w sektorze energetycznym mogą przekroczyć 100 mld zł.
Druga strona medalu – konsekwencje dla cen i przedsiębiorstw
Prawnicy zaznaczają jednak, że korzystny dla właścicieli wyrok nie pozostanie bez wpływu na rynek. Wydatki, jakie firmy przesyłowe musiałyby ponieść na regulację stanów prawnych, weszłyby w koszty dystrybucji energii, wody, gazu czy ciepła. To oznacza, że część obciążeń trafiłaby ostatecznie do rachunków odbiorców.
Najtrudniej sytuacja mogłaby wyglądać w przedsiębiorstwach ciepłowniczych i wodociągowych – często komunalnych i już dziś borykających się z problemami finansowymi.
- sposób ustalania wynagrodzeń,
- możliwość dochodzenia roszczeń za okres wcześniejszy,
- sposób dokumentowania ingerencji w prawo własności,
- jednolitość przyszłej praktyki sądowej.
W wielu przypadkach dotyczyłoby to infrastruktury, która od lat stoi na działkach bez formalnego uregulowania prawa korzystania z nich.
Czy TK w ogóle powinien teraz orzekać?
Część ekspertów podkreśla, że orzecznictwo SN w ostatnich latach przestało być jednolite. W przeszłości TK umarzał już postępowania w podobnych sprawach z powodu braku stabilnej linii orzeczniczej. Nie jest więc pewne, czy tym razem zapadnie merytoryczny wyrok.
Modernizacja sieci nieco łagodzi problem, ale go nie likwiduje
W ostatnich latach wiele sieci jest przebudowywanych – zwłaszcza przenoszonych pod ziemię. Przy takich inwestycjach przedsiębiorstwa wypłacają odszkodowania oraz ustanawiają nowe służebności zgodnie z obecnymi przepisami. To stopniowo zmniejsza liczbę nieuregulowanych działek, ale – jak wskazuje Agnieszka Ryznar – problem ogromnej liczby „historycznych” instalacji nadal pozostaje nierozwiązany.
Więcej przeczytasz w artykule Business Insider.
Wyrok może mieć wpływ nawet na około 20 milionów działek, na których od dekad znajdują się linie energetyczne, gazociągi, ropociągi czy inne urządzenia przesyłowe. Właściciele tych nieruchomości często nigdy nie otrzymali odszkodowania, mimo że ich prawo własności było faktycznie ograniczane.
Właściciele zyskają szansę na roszczenia odszkodowawcze, uregulowanie statusu prawnego swojej działki oraz dochodzenie wynagrodzenia za wieloletnie korzystanie z gruntu. To może zakończyć wieloletnie spory z firmami przesyłowymi i wymusić jednolite standardy postępowania.
Tak, jest to bardzo prawdopodobne. Koszty wypłaty odszkodowań i porządkowania dokumentacji prawnej mogłyby zostać wliczone w opłaty dystrybucyjne. Oznacza to ryzyko wzrostu cen energii, gazu, wody czy ciepła – szczególnie w przedsiębiorstwach komunalnych, które już dziś mają trudności finansowe.


